czwartek, 20 października 2016

Mokro i dziko?! Czyli kilka słów o Wet'n'Wild

W Drogeriach Natura już od dłuższego czasu możemy dostać kosmetyki firmy Wet'n'Wild. Dziwna nazwa i nieco tandetny design mocno mnie od niej odstraszały. Czy słusznie?






W internetach gadajo


Na YouTubie, głownie zagranicznym często nawet topowe "gwiazdy" tego medium wspominały o tej marce prosto z Miasta Aniołów z radością i entuzjazmem. Gdy któregoś dnia zobaczyłam je na półkach rodzimej drogerii, serce zabiło mi mocniej. Ile szminek! Ile cieni! A te kredki do oczu - jakie długie! No ale te opakowania... Przecież to chińszczyzna - pomyślałam. I serce wróciło do swojego naturalnego rytmu.


Ach, te promocje!


Któregoś dnia w Krakowie padał deszcz. Aby schronić się przed straszliwym żywiołem, jedynym miejscem z dachem w pobliżu okazała się, a niech to, Drogeria Natura. A w niej promocja -40% na produkty do ust. Niech stracę. Raz, dwa, trzy. Trzy jesienne kolory szminek (kupione wiosną) od Mokrych i Dzikich  wylądowały w koszyku za złotych sześć za sztukę (normalnie około 10 zł).




Ach, te promocje... Znowu?


Któregoś dnia w Gdańsku padał deszcz. Aby schronić się przed żywiołem, jedynym miejscem z dachem w pobliżu okazała się, a niech to, Drogeria Natura. Los lubi się powtarzać. Wtem promocja. Tym razem -40% na całą markę. W koszyku wylądowała paletka o przyjaznej nazwie "Comfort zone" za złotych niecałe trzynaście (normalnie około 23 zł).


Pomadki


Jakość pomadek, jak za tak śmieszne pieniądze, bardzo mnie zaskoczyła. Są matowe, trwałe i mocno napigmentowane. Przypominają mi trochę pomadki z Inglota. I w związku z tym musi pojawić się jeden minus - nakładają się bardzo topornie. Niemniej raz nałożone - są nie do zdarcia.

Opakowania mają plastikowe i bardzo liche. W dodatku "wkładu szminki" nie da się schować całkiem do środka, więc zamykanie pomadki to gra dla ludzi o mocnych nerwach - nigdy nie wiadomo czy się przypadkiem nie ubabrzesz. Jednak za tą cenę, jestem w stanie wybaczyć tą niedogodność. 

Niestety istnieje mała różnica pomiędzy formułami tych pomadek nawet w ramach jednej linii. Poniżej są swatche trzech kolorów. Ten na górze fioletowo-wampirzy jest najbardziej suchy i w związku z tym najgorzej się go nakłada. Także Vamp It UP, mimo że piękny i dobry na wszelkie Holołiny - nie nadaje się na podium.  

Pomadki od dołu: Mocha-licious, Cherry Bomb, Vamp It Up

Cienie


Nie zrobiłam czegoś co wydaje się pewnym must-havem na blogu kosmetycznym, a mianowicie swatchy cieni. Spieszę jednak z wytłumaczeniem. Wytłumaczenie nieoficjalne - zapomniałam je zrobić (ta sesja zdjęciowa miała miejsce w sierpniu, a obecna aura nie do końca pasuje do tego typu zdjęć...). Wytłumaczenie oficjalne - niestety po wielu testach uważam, że te cienie nie są warte uwagi. Serio nie są warte uwagi. Wszystkie z nich to cienie perłowo-metaliczno-drobinkowe o zerowej trwałości. Używałam je tylko na dobre bazy tj. Stay Don't Stray z Benefitu i Shadow Insurance z Too Faced. Niestety to im nie pomogło. Samo opakowanie paletki jest liche, cienkie, wykonane ze słabej jakości plastiku. Plusem może być jednak to, że zajmuje bardzo mało miejsca - powiedzmy sobie jednak szczerze, że to nie jest wyznacznik dobrej jakości produktu. Na każdym cieniu wygrawerowane jest dane "zastosowanie" cienia: browbone, crease, definer. Niestety nie nadają się do przeznaczenia, które sugeruje nam producent (Metaliczny cień w załamanie? Chamska perła na łuk brwiowy? Kochanie, lata 90' są za nami!).

Uważam jednak, że jest jeden powód dla którego warto kupić tą paletkę (przynajmniej na promocji). A mianowicie brązowo-niebieski cień duchrome, który nazwy nie posiada. Pięknie się mieni i na szczęście na bazie utrzymuje się najlepiej z całej palety. Można go nałożyć na mokro i na sucho. Porównać go można do pigmentu Blue-Brown z MACa albo do pigmentu nr 85 z Inglota. 

Inne kolory podlinkuje w ramach grafiki googlowej TUTAJ.

Ich Troje kontra Rainbow Dash


Czy warto, tak jak ja, w deszczowy dzień zabłądzić do Drogerii Natura i sprawić sobie coś z tych rzeczy? Same oceńcie. Ale następnym razem nie zapomnijcie z domu parasolki!

12 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Tak, są naprawdę piękne, warto się skusić, mają mnóstwo fajnych kolorów na teraz!

      Usuń
  2. Jestem ciekawa dlaczego wybrali akurat taka nazwe dla swojej marki :P Dziwnie sie kojarzy :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja miałam jedno skojarzenie co do tej marki :P Do tej pory kupiłam tylko ich lakiery, które są jakościowo średnie ;) Ale te pomadki kuszą swoimi kolorami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trudno nie mieć skojarzeń :P Podobno kredki, pudry i podkłady też mają słabe. Ale na pomadkę na pewno warto się skusić ;)

      Usuń
  4. Wszystkie kolory pomadek mi się podobają :) Obserwuje bloga :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam Wet'n'Wild! Szczegolnie wlasnie pomadki i ostatnio dodali do asortymentu paletki do konturowania. Mimo ze opakowania sa liche to kosmetyki jakoscia zadziwiaja. Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Słyszałam o tej marce, ale niczego nie próbowałam ;)

    OdpowiedzUsuń