poniedziałek, 22 sierpnia 2016

Bluźniercze kościoły - kadzidło frankońskie w perfumach niszowych + blog update

Przychodzę, spóźniona po północy, z akademickim kwadransem i z brakiem zbyt wielu tym razem wymówek - biorę jednak lampkę czerwonego wina, którą podaje mi kelner i wchodzę dumnie po długiej nieobecności w blogosferę. Kreację przywdziałam dziś niezbyt oczywistą - kadzidlane perfumy.




Jeden z darów Trzech Króli, substancja, która kojarzy się z dalekim orientem lub bliskimi nam terytorialnie starymi świątyniami. Olibanum, czyli kadzidło frankońskie, składnik pozyskiwany na bliskim wschodzie, z drzewa kadzidłowca - tajemniczy, dymny, liturgiczny - mąci w głowie i wprawie w iście mistyczny stan.

Na tym skończę grafomanię. Wystawię kawę na ławę - każda pasja musi mieć swoje ujście. Tak i w tym wypadku ogromna potrzeba posiadania perfum, które pachną jak kościół w Wielki Czwartek podczas liturgii ognia (nie chodzę do kościoła, ale pamiętam jak to pachnie!) była na tyle niezwyciężona, że musiałam któregoś dnia wejść do niszowej perfumerii i wskazać palcem - Ty, Ty i Ty. No dobra, do dwóch niszowych perfumerii.

Pozwólcie, że nie będę poruszać tematu "wyższości perfum niszowych nad innymi". Wszystko co serwuje rynek filtruje bardzo dokładnie - przez sitko przechodzi marketingowa otoczka, lukrowane opakowania, fakt, że dany produkt dostępny jest w dużej perfumerii na S. czy na D. Na górze sitka zostaje tylko zapach. Nie tani lub drogi, tylko dobry lub zły.

Niemniej jednak trudno odmówić tym "niszowym" wyjątkowości w sporej ilości przypadków. Nie bez kozery uważane są za niszowe, a ich kompozycja nie jest skierowana na mainstream. Po przewąchaniu tony modnych i przyjemnych "wodno-cytrusowo-kwiatowych" przyjemniaczków lub "waniliowo-migdałowo-pieprznych" seksowniaczków, powiedziałam STOP. Miałam wrażenie, że wszystko pchanie tak samo. Nawet mojej biednej Chanel Chance się dostało w moim subiektywnym rankingu zajebistości. Dodam na koniec jeszcze, że nie interesowało mnie kadzidło w rozumieniu sklepu z indyjską odzieżą, to musiał być kościół! Z pośród kilkunastu próbek które zebrałam w tej kategorii, wybrałam subiektywnie 5 najciekawszych kompozycji. Wszystko to unisexy. Zapraszam Was więc w dziwną podróż, kto wie, może Was też coś zainspiruje?


James Heeley - Cardinal



Punktem odniesienia, z której zasmakowałam niszy został Cardinal Jamesa Heeley'a. I od razu postawił poprzeczkę bardzo wysoko. Nie tylko dlatego, że 100ml kosztuje 550zł, ale dlatego, że to zapach absolutnie nietuzinkowy. Ktoś w cieczy zamknął opustoszałą katedrę Notre Dame w chłodny wiosenny acz słoneczny dzień, w której ministrant pootwierał okiennice, uprzednio wyrzuciwszy z niej wszystkich wiernych i księży. Nasz bohater "na domiar złego"zapomniał zgasić kadzidło. Ale pożar nam tu nie grozi - to dalej bardzo "odświeżający" zapach. Dużo kadzidła, ale też aledehydy, piżmo.

Jest też w nim coś kwaskowatowego, coś co niekoniecznie jest składnikiem perfum, ale coś co prawdopodobnie powstaje podczas reakcji z moją skórą. Coś, co jednak odbiera im szlachetności po jakichś 3-4 godzinach i zaczynam pachnieć jak gruby spocony ksiądz i ubolewam, bo gdyby nie to, mogłabym pachnieć tym zapachem bardzo często.


L'Artisan Parfumeur - Passage d'Enfer




Czyli dosłownie "przejście do piekła". Brzmi niepokojąco? Tak samo nazywa się ulica w Paryżu, w której L'Artisan ma swoją siedzibę. Do czynienia w tym wypadku mamy z kadzidłem, ale też białymi kwiatami. Deszczowy chłodny dzień na cmentarzu przywitał gości niewielkiego pogrzebu. Ów uroczystość ma miejsce w starej, drewnianej kapliczce. Ksiądz zapalił kadzidło. Przy ołtarzu w wazonie są lilie, wspomniani wcześniej goście również trzymają liliowe wiązanki. 
Lilie grają tu pierwsze skrzypce przez kilka pierwszych chwil - później ustępują pięknemu kadzidłu.


Comme des Garcones - Floriental



Nazwa tego zapachu, to zabawna gra słów nie mająca jednak do końca odzwierciedlenia w zawartości. Bo mamy śliwkę, ale nie mamy "oriental", mamy kadzidło, ale nie mamy "flo(wers)". To jednak nic złego - wszak to moja ulubiona kompozycja ze wszystkich tu przedstawionych. Soczystą śliwkę zmieszano z różowym pieprzem, dodany nuty drzewne i wetywerię no i okadzono gwiazdę wieczoru dostojnym kadzidłem. To dalej jest kadzidło kościelne jak w poprzednich kompozycjach, ale tutaj w wydaniu najbardziej noszalnym, delikatnym. Perfumy bardzo zmysłowe, ale też... Zawadiackie? 

Aedes des Ventusas - Copal Azur


Perfumiarz, który stworzył ten zapach to podobno zapalony podróżnik po świecie. Któregoś dnia zwiedzał świątynię Majów oraz okoliczne tereny i... I tak powstał Copal Azur. Porzućmy na chwilę europejskie świątynie i powędrujmy na daleki półwysep Jukatan. Mamy więc tutaj specyficzną świątynie - kadzidło tam palone autor pomyślał bardziej balsamicznie, żywicznie, "tłusto". Dodał tam garść ziół oraz... Pamiętajmy, że jesteśmy nad Morzem Karaibskim - a więc odrobiny świeżości również nie zabrakło. Absolutnie piękny zapach, wydaje się wręcz "żywy" gdy go wąchamy. Przenosi w czasie i przestrzeni. Azur to po hiszpańsku "wybrzeże", a kopal, to rodzaj kopalni w której wydobywa się tropikalne żywice. Jak widzicie - zostaliście zabrani na naprawdę wyjątkowe wakacje. 
(Wyjątkowe wakacje mają też "wyjątkową" cenę - ponad 800zł za 100ml.)


Maria Candida-Gentile - Gershwin



Mieliśmy już księży, czas byśmy spotkali na swej drodze zakonnicę. Bowiem w tych perfumach (mimo tego, że to kolejny unisex) wyraźnie czuję kobietę. Kobietę, która kręci się po klasztorze. Ale nie myślcie sobie, że jest ona taka grzeczna i święta ponieważ jej ulubionym miejscem jest... Piwniczka, gdzie waży cytrusowe nalewki. Piwniczka stara, ze swoim specyficznym piwniczkowym zapachem. Tam po nieszporach lubi pojawiać się najczęściej. Nic dziwnego, że później jej habit pachnie cytryną i jakby trochę... Pigwą (chociaż nie ma jej w składzie)?
Tej kompozycji chyba nie byłabym w stanie nosić, ale jest absolutnie "pięknie dziwna" i unikatowa, że musiała się tu znaleźć.


To tyle w tamacie dzisiejszych zapachów. Zdaje sobie sprawę, że to nie bajka dla każdego, ale chciałabym Was bardzo zachęcić do "zwiedzania" niszy. Bo niej oprócz rzeczy dziwnych i nietypowych znajdzie też całą masę woni, które zawsze chcieliście pokochać, ale nigdy wcześniej ich nie potrafiliście ich nazwać, opisać, znaleźć. Jeśli wiecie o co mi chodzi. Może kiedyś pokuszę się jeszcze na podobny post z niszowymi zapachami, tym razem "normalniejszymi".

* * *

A u mnie... Jak widać zmieniła się nazwa, design, domena. Wybrałam tą nazwę, ponieważ uwielbiam militarne klimaty, kosmetyki no i gry komputerowe, więc powstała taka a nie inna wariacja od Call of Duty czyli rzeczone Call of Beauty. Jakie było moje zdziwienie, gdy zobaczyłam, że ta nazwa jest pozajmowana na różnej maści kontach na instagramie - ale na szczęście nie ma nazwy drugiego takiego samego bloga, firmy czy czegokolwiek takiego, by oskarżyć mnie o plagiat. Pierwsza!

Zapraszam do zakładki o mnie - troszkę ją podrasowałam i dodałam zdjęcia. Założyłam też Snapchat (veryrude), po zapieraniu się rękami i nogami (przekonała mnie do tego inna blogerka i dałam się namówić), ale korzystam z niego bardzo rzadko - okazało się, że mój sprzęt nie ogarnia tej kuwety. Niemniej jednak ten stan wkrótce powinien się zmienić, a wtedy na Snapie postaram się być częściej.

Medium, które "umiłowałam" sobie najbardziej jest jednak Instagram i na pewno będę kręcić jakieś Instagram stories. Ale oczywiście dodaje tam zdjęcia, także zapraszam na taką pół-prywatę. 

* * *

Wracając do tematu, kilka pytań do Was.
Czy używacie perfum niszowych?
Czy ten temat Was w ogóle interesuje?
A jeśli znacie i używacie niszowych perfum, to jakie zapachy lubicie?

9 komentarzy:

  1. Jeszcze nie miałam okazji poznać niszowych perfum. Bardzo mnie intrygują :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są świetne - w tym świecie znajdziesz absolutnie wszystko. Nawet jak ktoś chce pachnieć np. benzyną czy palonymi liśćmi :)

      Usuń
  2. Zdecydowanie żaden z zapachów nie jest dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj na pewno bym sie nie skusiła :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Rozumiem, że to kategoria zapachowa nie dla wszystkich ;p

    OdpowiedzUsuń
  5. Co to za ukrywanie się pod inną nazwą i rzadkie pisanie koleżanko?! :C

    OdpowiedzUsuń
  6. No nie wiem, jakoś nie jestem przekonana do takich silnych zapachów :D

    OdpowiedzUsuń