sobota, 28 listopada 2015

Ulubieńcy jesieni 2015: Zoeva, Too Faced, Inglot, Golden Rose, Farmona i inni


Kalendarzowa jesień jeszcze trwa, ale ta atmosferyczna - u mnie ustępuje miejsca Białej Pani. Rano wszystkie trawy i drzewa posypane są "srebrnym pigmentem", botki ślizgają się na zakrętach, a ilość przyodzianych warstw niepokojąco wzrosła, czyniąc ze mnie syberyjską babuszkę. To znak, że czas na jesiennych ulubieńców.



Podłogę pod oknem znacie już z poprzednich ulubieńców - jak widać nad malowniczym zakątkiem prezentacyjnym muszę jeszcze popracować. Podobnie ma się sprawa zdjęć, że nie dyskryminujmy ziemniaków w roli aparatów - może mamy im mówiły, że mogą być kim chcą?! Poniżej produkty, które namiętnie używałam przez jesień i dalej będę męczyć, aż do jej końca. Pięknie wpasowały się w klimat, nastrój i zapotrzebowania makijażowo-pielęgnacyjne.  

Ladies and Gentlemans, the winners are:


ZOEVA SMOKY PALETTE


O tej "zadymiarze" pisałam już co nieco TUTAJ. Muszę powiedzieć, że stała się ulubienicą moich jesiennych makijaży - jest na tą porę roku stworzona. Cienie są przybrudzone, mocno napigmentowane i różnorodne, zrobimy niby praktycznie każde smoky eyes. Każda miłośniczka mocno pokreślonych oczu doceni taką jesienną znajomą po stokroć. Cena jak w przypadku wszystkich palet Zoeva ok. 70zł.

(Ach, ten jej napis w środku: "I can resist anything except temptation" :D)



GOLDEN ROSE STYLE LINER METALLIC NR 17


Poszczęściło mi się na rozdaniu u niezwykle utalentowanej Agata Wełpa Makeup (jeszcze raz z tego miejsca dziękuję!) i pierwszym z produktów, które otrzymałam był właśnie ten eyeliner od Golden Rose. To była miłość od pierwszego wejrzenia. Popatrzcie na tego niebieskiego żuczka i powiedzcie czyż nie robi wrażenia? Nosiłam i noszą go z chęcią bardzo często ostatnio. Nigdy nie miałam metalicznego eyelinera, co więcej nigdy nie miałam niebieskiego eyelinera, ale przypasował mi tak bardzo, że czaję się na kolejne kolory tych cudów. Kreskę prowadzi się jak masełko, a w dodatku kreska nakreślona trzyma się na mojej tłustej powiecie cały dzień. Cena na stronie GR, to 14zł, także myślę, że można spróbować jeśli jeszcze jej nie znacie.



INGLOT AMC EYELINER GEL NR 69


Tudzież na polskiej stronie Inglota nazwano ten produkt "konturówka do powiek w żelu". To kolejna rzecz od Agaty, która absolutnie trafiła w moje gusta. Głęboki brąz, który pięknie uzupełnia makijaż oka, ale też nadaje się do brwi - więc już nie potrzebuję pomady z Inglota :D NIGDY nie miałam aż tak mięciutkiego i fajnego eyelinera, który jednocześnie byłby tak PIEROŃSKO trwały. Zmywa się tylko dwufazówką. Zawartość w pojemniczku nie gęstnieje i cały czas mogę go swobodnie aplikować. Kosztuje ok. 40zł, ale moim zdaniem jest wart każdej złotówki. Jestem ogromnie zadowolona!



INGLOT FIXER


Trzecia rzecz od Agaty i trzecia rzecz w ulubieńcach :) Bardzo lubię mojego NYX Dewy Finish, o którym pisałam w ulubieńcach lata, ale Fixer z Inglota bardziej mi przypomina efekt słynnego Fix + z MAC :) Robi mi na twarzy takie fajne, mokre wykończenie i niezwykle skutecznie niweluje efekt pudrowości, utrwalając przy tym makijaż. Jedyny minus jaki zauważyłam, to trochę za mocny "strumień" przy aplikacji - radzę go aplikować przynajmniej 30-40cm od twarzy i wtedy będzie dobrze, wtedy uraczy nas odpowiednią mgiełką. Dostępny jest w dwóch pojemnościach - 50ml za ok. 20zł lub 150ml za ok. 40zł.



CATRICE LIQUID CAMOUFLAGE HIGH COVERAGE CONCEALER NR 010


Nadszedł ten dzień, kiedy ludzie tacy jak ja mogą w normalnej, podręcznej drogerii znaleźć coś naprawdę kryjącego pod oczy. Przed Państwem godny zamiennik mojego ulubionego NYX HD Concealer czyli płynny kamuflaż od Catrice. Jest gęsty, ale nie ma hardkorowej formuły jak jego słoiczkowy brat. Przy dwóch cienkich warstwach - zakrywa mój Wielki Kanion, a to nie lada wyczyn. Jest trochę mniej kremowy od NYXa, ale to nic - kosztuje o połowę taniej niż mój poprzedni faworyt czyli ok. 15 zł. Nie rozświetla, ale bez tego przeżyjemy. Co więcej kolor 010 jest naprawdę bardzo jasny, co mnie - ultrabladziocha - niezmiernie raduje. Jest jaśniejszy niż wersja w słoiczku. Dziękuje Catrice i czekam na dalszą konkurencję w branży korektorów pod oczy :D



ESSENCE SOO GLOW! CREAM TO POWDER HIGHLIGHTER


To był produkt, który na początku, czyli prawie rok temu w ogóle nie przypadł mi do gustu. Formuła "cream to powder" wydawała mi zbytnio wydziwiona i niekomfortowa ze względu na "mazianie paluchami". W tym roku zrobiłam mu być albo nie być - wyciągnęłam z szafki i miałam zadecydować: zostajesz u mnie czy lecisz w inne dobre ręce. Pomalowałam się nim i... O rany. Dziewczyny... Jaka ja niemądra rok temu byłam. On jest świetny! Daje efekt mokrej skóry, idealnie nadaje się do słynnego już strobbingu, nie ma drobinek, można go pięknie stopniować (zdjęcie powyżej nie oddaje efektu), jest neutralny i w dodatku nie jest już limitką Essence, tylko znajduje się w ich stałej ofercie! Kosztuje ok. 12 zł i jedno mogę Wam obiecać - spodoba Wam się.



GOLDEN ROSE VELVET MATTE NR 23


Tja, Velvet Matte na każdym blogu :D No cóż, są dobre i tyle, nie ma co się dziwić. Mam ich 6 sztuk (nie mówcie nikomu), a nr 23, to piękny jesienny kolor wina, który gości u mnie często. W zasadzie wychodzi jeszcze ciemniej niż na zdjęciu. O właściwościach tej szminki chyba nie muszę pisać zbyt dużo, wiecie jak jest - mat, trwałość, 10zł. Niebo na ustach.



BOURJOIS ROUGE EDITON VELVET NR 11 - SO HAP'PINK!


Podczas ostatniej promocji w Rossmannie moja rodzina REV nieco się powiększyła (mam ich 7 sztuk - znów nie mówcie nikomu!). Trafił do niej "szczęśliwy róż", który raz wydaje się bardziej różowy, raz koralowy. Na co dzień jest idealny, a ze względu na odrobinę przybrudzony odcień - idealny na jesień. A, że podczas promocji kosztuje ok. 25 zł, a nie 50 zł - wiecie, to musiało się stać. Bardzo się polubiliśmy!



INGLOT FREEDOM SYSTEM BLUSH NR 72


Szukając tańszego odpowiednika Down Boya od The Balm tudzież Pink Tease od Estee Lauder, trafiłam na ten wesoły prostokącik. Zależało mi na lekko zimnym różu w kolorze, który wdzięcznie nazywamy "baby pink". Strzał w 10 i trwałość całodniowa - sumiennie przetestowane. Dostaję też na jego temat trochę komplementów. Jedyny bardzo subiektywny minus - jest matowy, a ja wolę bardziej satynowe róże jako posiadaczka suchej cery. Ale z drugiej strony mieszańce i tłuścioszki pewnie wolą takie :D Jest super i kosztuje 20 zł!



TOO FACED SHADOW INSURANCE 


To cacuszko to baza pod cienie, która z niewiadomego dla mnie powodu na polskiej strony Sephory nazwana jest korektorem :D - no popatrzcie tutaj. Baza ta jest leciutka, wspaniale się rozprowadza i mimo tego, że nie jest klejąca - pięknie utrzymuje cienie (jeszcze raz w tej notce zaznaczę, że mam bardzo tłuste powieki!). Co więcej, jej formuła przez tą swoją brak kleistości - bardzo pomaga w blendowaniu. Na jedną powiekę wystarcza maciupeńka kropeleczka. Jest genialna, jak wykończę, to zastanowię się nad kolejnym opakowaniem, mimo tego, że do najtańszych nie należy. 65 zł za to mazidło.



IWONICZANKA INTENSYWNIE NAWILŻAJĄCY KREM WZMACNIAJĄCY


O tym Panu mogliście poczytać niedawno TUTAJ. Nieco ponad dwa tygodnie stosowania - czy to mało czy nie same oceńcie, ja wiem jedno - jest miłość. Świetne nawilżenie, idealna formuła na każdą porę dnia i pod makijaż, rewelacyjny skład, wody termalne, Iwonicz Zdrój taki piękny! Cena niewygórowana, kremik wydajny, ok. 20 zł za boskość, to jak za pół darmo!



FARMONA SWEET SECRET SZARLOTKOWY PEELING DO MYCIA CIAŁA


Na tym etapie brak mi słów. Po prostu ich brak, jestem rozłożona na łopatki, znokautowana, zaczarowana i zauroczona i co tam jeszcze może być. Jeśli lubicie szarlotkę - przepadniecie jak ja. Ten zapach jest REWELACYJNY. Nie wyczuwam w nim żadnej sztuczności. Całym swoim jestestwem mnie usidlił, a mnie się to podoba :D Co do właściwości peelingu - ściera dosyć przyzwoicie. Jeśli chodzi o peelingi Farmony pod względem pielęgnacyjnym wolę te cukrowe, ale ten - jako miks kosmicznego zapachu i niezłych właściwości - właśnie zjawił się na moim Farmonowym podium zajebistości. Cena ok. 13 zł. ZJEM GO.

I to już wszystko na dziś Kochani, zapraszam do następnej not...



Wróć! 



Złożyłam wszystko do mojego beauty kącika, a potem zorientowałam się, że zapomniałam o dwóch perełkach :D


INGLOT AMC PURE PIGMENT EYESHADOW NR 112


zmieloną wróżkę, zapakowaną w małe plastikowe opakowanie (Panie, świeć nad jej duszą [*]) pierwszy raz zobaczyłam w filmiku u Dressed in mint TUTAJ. Efekt jaki zrobił na jej filmiku tak bardzo mi się spodobał, że przy najbliższej okazji dałam pigmentowi nowy dom. To fiolet, który opalizuje na kilka odcieni różu, z lekko srebrzystą poświatą. Trzyma się idealnie na dolnej powiecie (podobnie jak w makijażu Agnieszki), ale daje też radę jako cień wklepany na górną powiekę. Jako miłośniczka fioletów jestem absolutnie oczarowana. Szkoda tylko, że kosztuje prawie tyle samo co mini pigment MAC, ale jak to mówią - co dobre, to drogie... Cena ok. 40 zł.



MAKEUP REVOLUTION EYESHADOW MOCHA LOVE


Ten cień do powiek ma w sobie większy potencjał niż mogłybyście przypuszczać. Za pięć złotych polskich (!) otrzymujemy bowiem produkt idealny do konturowania. Niestety nie jestem taka bystra i nie wymyśliłam tego zastosowania sama w tym wypadku - wszystko chamsko zgapiłam od Kaushal Beauty (np. TUTAJ, wprawdzie ona używa odcienia Delicious, ale jest zbliżony do Mocha Love). Słuchajcie mnie i zapamiętajcie - oto najtańszy i najlepszy produkt do konturowania jaki używałam. Chłodny brąz, który przyjemnie się rozciera i w dodatku jest trwały. Kolorystycznie jest zbliżony do produktu od Kobo pod tytułem Nubian Desert - ale "pustynia" od Kobo ma dużo bardziej suchą i wymagającą formułę. Przy najbliższych zakupach online nie żałujcie piątaka na to cudo.


I to już naprawdę wszystko :)
Znacie któryś z tych produktów?
Macie na któryś ochotę, coś wpadło Wam w oko?
Co Wy wybrałybyście na swoich ulubieńców? :)

29 komentarzy:

  1. U mnie korektor catrice czeka w zapasach :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Farmona ma niesamowite zapachy kosmetyków. Moim nr jeden jest banan z kokosem (krem do rąk). Szarlotki jeszcze nie miałam, ale chętnie wypróbuję

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Banana z kokosem nie znam, ale mam ochotę się na święta od nich doposażyć, więc pewnie poznam :)

      Usuń
  3. Nie miałam jeszcze okazji poznać tych kosmetyków.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każda okazja do poznania się z nowymi kosmetykami jest dobra ;)

      Usuń
  4. korektor z catrice na pewno u mnie kiedyś będzie, ale póki co kończę korektor z kobo i czeka na mnie collection 2000 : D widzę, że też jesteś z tych które mają problem pod oczami :D

    pozdrawiam : *

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Workowo-Podoczowe Damy - łączmy się :D Kobo u mnie się totalnie nie sprawdził, a Collection jeszcze nie miałam ;)

      Usuń
  5. Myślałam, że ten korektor z Catrice jest bardziej różowy, ale widzę tu żółte tony :) W takim razie chyba się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bourjois mam inne odcienie, ale extra jakość. Golden Rose też bardzo lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Przepięknie wygląda ta paletka z Zoeva, chętnie bym ją przygarnęła :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Szarlotka zapisana do wypróbowania :)!
    A z twoich ulubieńców sama też uwielbiam fixer z Inglota, a korektor Catrice wyląduje w moich ulubiencach tego miesiąca :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Z Twoich nowości planuje prawie wszystko kupić. .. :) tak to się jeszcze z nikim nie zgralam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No proszę, fajnie się zgrywamy :D [2] Już zaglądam do Ciebie, może okażesz się moją kosmetyczną bratnią duszą :P

      Usuń
  10. Mam tylko jedną paletkę Zovea, a właściwie Naturally Yours i uwielbiam miękkość tych cieni, sposób w jaki tak łatwo się palikują i blendują. Czasem wolałabym żeby miała trochę więcej zimnych tonów, bo większość ma ciepłych, ale to już mały niuans. :)
    Eyeliner niebieski żuczek zdecydowanie robi wrażenie, zjawiskowy kolor! Tak samo zresztą jak ten pigment z Inglota, piękny.
    Zachęciłaś mnie też bardzo mocno to Essence so glow :) Wygląda fajnie, myślę że zrobiłabym z niego użytek.
    A co do Farmony, ma boskie zapachy. Jedne lubię mniej inne wprost kocham, ale chyba jeszcze nie było tak, żeby powiedziała, że mi się nie podoba. Zazwyczaj jest zachwyt. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jestem ciepłolubna - nie tylko jeśli chodzi o warunki atmosferyczne, ale także jeśli chodzi o kolorystykę cieni ;) Niemniej fakt, Zoeva "leci" w ciepło za bardzo. Niemniej może En Taupe byłaby bardziej w Twoim stylu?
      Essence So Glow to bardzo niedoceniania sprawa. Na większą skalę, że tak to nazwę, mówiła o nim chyba tylko Hania Digital Girl - a robi efekt naprawdę naturalnie rozświetlonej, jednolitej skóry bez żadnych drobinek.
      Mam tak samo z Farmoną, z resztą - rozpływałam się tam u Ciebie pod ich wynalazkami. Jutro odbieram ogromniastą paczkę od nich w jaką się zaopatrzyłam - będzie testowanie :D

      Usuń
  11. Paleta ma piękne kolory! Ach i ten metaliczny eyeliner z GR, cudo! ;). Pomadki z GR z serii Velvet Matte uwielbiam i też mam kilka sztuk (ciii :P). Też mam róż z Inglota nr 72 tylko w okrągłym pudełeczku ;).

    OdpowiedzUsuń
  12. Formularz kontaktowy u mnie się zbiesil. Wyślij prosze swoje namiary tu: kasiotla@poczta.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
  13. Cała kolorówka co pokazałaś ma taką pigmentację, że nie mogę wyjść z podziwu. :)

    Dodaję do obserwowanych! :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Chciałabym otworzyć swój salon kosmetyczny i zastanawiam się nad tym gdzie kupić fotele kosmetyczne . Wiem jednak, że jest to bardzo duża inwestycja i sporo pieniędzy musiałabym wydać za jednym razem. Z drugiej strony i tak wyjdzie mi to taniej, niż miałabym kupować każde urządzenie z osobna... Gdzie najlepiej szukać takich sprzętów? Czy możecie polecić jakąś hurtownie? Czy warto zamawiać przez Internet?

    OdpowiedzUsuń