środa, 10 maja 2017

Na co wydałam SZMAL? Zakupy kwietnia i maja 2017 | YOPE, ZSK, MAKE ME BIO, ROSSMANN, THE SECRET SOAP STORE i inni



Ludzie, zwariowałam! Na drogerię napadłam! Czas na wpis, w którym na kawałku pomiętego materiału (?), przedstawię Wam kilka nowości i produktów w użyciu, które w kwietniu i maju trafiły w moje skromne progi.






Kwiecień był miesiącem moich urodzin, pobytu w rodzinnych stronach i świątecznego chillu. 
Maj, choć dopiero się zaczyna, zaczął się weselem kumpeli i całą gamą różnych nowości. Wygrałam rozdanie u Just Do One Step (lampę do hybryd, o której zrobię osobny post) i box u Klaudii She Wolf (ale to bardzo świeża sprawa ;p), więc osobiście zakładam, że miesiąc kwitnącego bzu będzie dobry i zaskoczy mnie jeszcze miłymi niespodziankami. A przydałoby się, żeby kilka spraw ułożyło się dobrze i w miły sposób ;)

Przepraszam, że tak rzadko się tu pojawiam. Nie mam obecnie dobrego sprzętu do robienia zdjęć, bo aparat, który mam w domu zaczął odmawiać posługi. Telefon robi zdjęcia jak toster, ale mam nadzieję, że to aż tak dużą przeszkodą w obecnym wpisie nie będzie :D

Przechodząc do rzeczy. Cały haul prezentuje się następująco:





A przechodząc od ogółu do szczegółu, omówię co też tutaj ciekawego mam. Najpierw półprodukty!



NATURALNA PIELĘGNACJA - PÓŁPRODUKTY


Totalnie zakochałam się w półproduktach, szczególnie w olejach. Jeszcze trochę i stanę się ekspertem w tej dziedzinie :D Systematycznie coś zużywam i uzupełniam kolekcję o nowe rzeczy. Najwięcej dobroci wpadło od Zrób Sobie Krem.

ZSK, Olej konopny - dodaje go do kremów, używam do oczyszczania twarzy (OCM) lub nakładam na twarz samodzielnie. Troszkę śmierdzi (ale nie ziołem ;p), niemniej działa wyśmienicie na zaskórniki zamknięte i skórę mieszaną! ;p

ZSK, Olej z pestek truskawek - podobnie jak wyżej, dodaje go do różnych rzeczy. Ma trochę dziwny zapach hm... Starych truskawek? Jest naturalnym antyoksydantem i działa przeciwzmarszczkowo.

ZSK, Wosk pszczeli w glicerynie - wosk dodaje głównie do kremu nawilżającego na noc. Wzmacnia jego działanie.

ZSK, Masło mango, rafinowane - jeszcze nie otwierałam, ale z pewnością znajdę dla niego zastosowanie do jakichś mazideł. Niestety, nie zauważyłam, że produkt jest rafinowany, wiec nie będzie pachniał mango :(

ZSK, Peeling z pestek malin - czeka na swoją kolej. Zamierzam wymieszać go z olejkami, dodać peelingu kawowego, zrobić z niego skrobaka.

Ceny przedstawionych produktów ZSK wahają sie w przedziale 3,99-11,99 zł, co uważam za rewelacyjne ceny w stosunku do tego, co dostajemy. 
No i nie wiem jak Was, ale mnie rajcuje ten... Element alchemiczny. Receptury, mieszanie, po prostu zabawa!

Nacomi, Olej ze słodkich migdałów - w końcu go kupiłam. Wykazuje silne działanie nawilżające i przeciwrozstępowe. Zamierzam go dodawać do kiepskich balsamów do ciała, aby wzmocnić ich moc, na włosy i może na twarz. Mówię może, bo boję się, że mnie zapcha, więc muszę delikatnie eksperymentować. Praktycznie nie ma zapachu - a szkoda. 50 ml z pompką kosztowało mnie 12,80 zł.

Nacomi, Olej z pestek winogron - tego gagatka dorwałam z myślą o ulepszaniu kremów pod oczy lub jako samodzielny produkt. Jest trubonawilżający. Pewnie też pododaję go czasem do kremu do twarzy. Za 30 ml zapłaciłam 8 zł.






PIELĘGNACJA DŁONI



The Secret Soap Store, Krem do rąk z 20% masła shea - na kremy do rąk firmy The Secret Soap Store (fajna nazwa, nie?) czaiłam się od dłuższego czasu. Troszkę za sprawą (znowu) Klaudii She Wolf (sorry Klaudia, jestem cichą psychofanką, haha!), troszkę za sprawą ich świetnie wyglądających sklepów w Krakowie i Warszawie, które mijałam na swojej drodze. Zawsze wydawało mi się jednak, że wydawanie 39 zł na krem do rąk, to już jakaś konkretna fanaberia, więc czekałam na jakąś fajną promocję. Promocja nastąpiła w Drogerii Pigment i dorwałam dwie sztuki specyfiku. Jedną waniliową, drugą o zapachu passiflory (czyli... męczennicy!). To bardzo treściwe specyfiki, które wchłaniają się dłużej niż standardowy krem do rąk, ale przy tym nie są tłuste. Świetnie nawilżają, zmiękczają i wygładzają. Najbardziej lubię aplikować je przed snem. Nie widzę różnicy w działaniu poszczególnych wersji zapachowych. Wanilia jest dosyć ciasteczkowa w odbiorze, passiflora natomiast kwiatowo-cukierkowa. Oba zapachy są boskie! Za jedno opakowanie o pojemności 70 ml, zapłaciłam 16,90 zł. 






Yope, Mineralny balsam do rąk - uwielbiam ich szatę graficzną. Jeśli chodzi o produkty Yope, do tej pory, oprócz poniższego balsamu, używałam mydła o zapachu werbeny, które było świetne. Mineralny balsam pachnie bardzo podobnie do werbeny, co mnie niezmiernie ucieszyło. To zdecydowanie delikatniejszy krem od swojego poprzednika z tego posta, ale idealnie nadaje się na dzienne, częste "poprawki" kremowe. Czasem aplikuje go też jako balsam do ciała. Aplikator z pompką niezmiernie ułatwia sprawę. Całość jest super. Regularna cena tego produktu (500ml!), to 39 zł, ale... Dorwałam go w likwidowanej Almie za 15,90 zł #tylewygrać






ROSSMANNOWOŚCI


Obiecałam sobie jakiś czas temu, że już NIGDY WIĘCEJ nie wejdę do Rossmanna w trakcie jego słynnej promocji. No ale ten...

Eveline, Celebrities eyeliner - niegdyś znienawidzony, obecnie mój ulubiony eyeliner. Nie ma dla mnie lepszego wśród drogeryjnej oferty. Najczarniejsza, trwała czerń, precyzyjny pędzelek, aplikacja jak marzenie. Błyskawicznie robi się nim jaskółki. Cena na promce, to ok. 6 zł?

Wibo, Eyeshadow Base - baza dla testów. Szukam tanich znośnych baz, bo właśnie kończą mi się zapasy z Too Faced i Benefitu. Pożyjemy, zobaczymy, na razie użyłam jej trzy razy. Bez szału, ale nie jest beznadziejna. Cena, to ok. 5 zł.

Lovely, Lash extension mascara - odmiana od żółtego brata. Ma dziwną szczoteczkę, która sprawia mi trudności, ale - nie powiem - fajnie podkręca rzęsy. Jeszcze nie mam co do niej wyrobionej ostatecznej opinii. Cena, to ok. 7 zł. 





























KREMY

Dr Konopka's, Soothing Face Cream - czy tylko mnie w jakiś niewytłumaczalny sposób bawi nazwa tej firmy? :D Ok, do rzeczy. Krem przeznaczony jest do cery wrażliwej i przyznam, że jak najbardziej się do takiej cery nadaje. Jest delikatny, ale nawilżający. Puszysty, ale nie zbyt lekki. Na dzień - idealny. Na noc, lepiej dodać do niego jakieś olejkowe wzmocnienie. Fajny, krótki skład i znośna cena - 19,90 zł. 

Make Me Bio, Bio krem pod oczy z witaminą E i ekstraktem z ogórka - wahałam się pomiędzy nim, a wersją pomarańczową, bodajże z filtrem UV. Przyciągnęło mnie słowo "nawilżający". Jestem dopiero po jednej aplikacji, więc może nie będę się wypowiadać, ale mam wrażenie, że jest za lekki. Ma fajny skład i jest hipoalergiczny (a moje oczy ostatnio wariują, szczypią, swędzą i mam wrażenie, jakby ciągle coś w nich było :/), więc mam nadzieję, że nie podrażni mi paczałek.  Cena wynosi 31,12 zł.































MAKIJAŻ TWARZY

Revlon, Colorstay, do cery normalnej i suchej, odcień 150 Buff - Cześć kochanie, dawno się nie widzieliśmy! <3 Po wielu próbach z innymi, wracam do niekwestionowanego króla parkietu. Jedyne co, to wydaje mi się, że jest odrobinę ciemniejszy niż jakieś dwa lata temu. Muszę go kapeczkę rozbielać białym podkładem. Cena 31 zł. 

Golden Rose, Make-up primer, Mattyfying & Pore Minimising - wszyscy zachwycają się wersją rozświetlającą, a ja wzięłam matową. Dobrze się spisuje, chociaż Porefessional to nie jest. Nie wypełnia porów, ale odrobinkę wygładza i fajnie matuje. Z pewnością przedłuża trwałość makijażu. Podkład sunie po nim, jak po maśle. Cena 19,92 zł.


Catrice, Liquid Camouflage - mój ulubiony korektor na chwilę obecną. To już pewnie kilkunaste z rzędu opakowanie. Była trwoga, jak nie pojawiał się w sklepach przez jakieś dwa miesiące. Na szczęście jest z powrotem. Jeśli macie ochotę coś więcej o nim poczytać i zobaczyć swatch - link do starego wpisu. Zapłaciłam za niego 11,92 zł. 
































AZJATYCKIE DZIWADŁO

Pilaten, Black Head Pore Strip - podobno najbardziej bolesna maseczka odrywająco-oczyszczająca. Zobaczymy :3 To próbka, zapłaciłam za nią 1,60 zł.








AT LAST, BUT NOT AT LEAST


Belleza castillo, Edge Cutimal Tiger Anti-Wrinkle Mask - dobra, musicie wiedzieć, że totalnie wciągnął mnie koreańsko-azjatycki design, który jest kawaiiiii i w ogóle. Nic nie szkodzi, że mam prawie trzydzieści lat. Wcale, a wcale. Prawda? Ok, tym razem przyszła kryska na matyska i złapałam Tygryska. Kocham tygrysy jak własną matkę, a może nawet bardziej. Tak, jednak bardziej :D Do rzeczy. Maska czeka na wyjątkową okazję (czytaj: pewnie nigdy jej nie zużyję, bo jest za ładna). Ciekawostka - producentem tych masek jest Samsung, podobnie jak maseczek Lomi Lomi w Hebe. Ciekawostka numer dwa - nazwa lomi lomi wywodzi się z wysp Polinezji. To święty masaż, nowy etap życia. Fajnie, c'nie?






Oprócz mydła Yope i produktów z Rossmana, wszystko zostało zakupione w mojej ukochanej, krakowskiej drogerii Pigment, ze zniżkową kartą -20% lub korzystając z promocji dodatkowych :) (stąd takie "nierówne" ceny)

Piszcie co z tego znacie, co chcielibyście poznać bliżej (to naprodukuje posty).
Piszcie jak tam życie i co Wam ostatnio wpadło ciekawego.
Piszcie co z tego miałyście i jak się u Was (nie)sprawdziło.
Piszcie w końcu o olejach, bo mam małą obsesję - jakie są Wasze ulubione i co z nimi robicie.

Buziaki :*


12 komentarzy:

  1. Ile nowości.:)
    Muszę przyznać, że najbardziej jestem ciekawa tego podkładu z Revlon, ponieważ nadal jestem w fazie poszukiwań podkładu na "większe wyjścia".

    OdpowiedzUsuń
  2. Znam te kremiki TSSS fajne były ;D

    OdpowiedzUsuń
  3. Kremy z TSSS wyglądają interesująco :) Yope rzeczywiście na okazji niezłej trafiłaś, oj Pilaten to według mnie koszmar, ja nie wiem w ogóle czemu oni sprzedają te maseczki w sklepach w Polsce, skoro to nie jest sprawdzane w Unii Europejskiej i nie spełnia naszych standardów :( Co do Bellezy to byłam cały czas pewna, że to włoska firma, bo ma takie włoskie brzmienie :D

    OdpowiedzUsuń
  4. skąd masz te wszystkie olejki? ja w tym miesiącu sporo przeznaczyłam na zakupy z semilaczka bo nie mogłam się oprzeć tym nowościom :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Krem pod oczy z make me bio właśnie testuje i fajnie się u mnie sprawdza :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Daj znać, jak sprawdziła się u Ciebie czarna maska :>

    OdpowiedzUsuń
  7. Naprawdę sporo tego, zwłaszcza półproduktów :) Znam krem do rąk TSSS, ale w wersji trawa cytrynowa ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Niezła kolekcja kosmetyków :D Kwiecień to również miesiąc moich urodzin :D
    Bardzo zainteresował mnie olej ze słodkich migdałów , chętnie przyjrzę się bliżej temu produktowi :)

    OdpowiedzUsuń
  9. <3 cieszę się, że mogę inspirować do zakupów :D te kremy z TSSS są petardami :D ja je uwielbiam :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja ostatnio mam szał na oleje oraz akcesoria do pielęgnacji - olej z opuncji figowej to mój nowy przeciwstarzeniowy kolega, a już go uwielbiam :D Polecam spróbować choć raz. No i bawię się pumeksami wulkanicznymi, solą karnalitową, oglnie pielęgnacją stóp... I planuję zacząć szczotkować ciało :D No i wydawać masę kasy na kosmetyki, a co!

    OdpowiedzUsuń