wtorek, 3 listopada 2015

Usta w Rossmannie: co kupiłam na pierwszej części promocji -49%?

 

Czas promocji w Rossmannie, to doprawdy czas próby dla każdej blogerki i dla każdej samicy tak ogólnie. Wchodzisz po waciki, wracasz z całym wyposażeniem mniejszych drogerii lokalnych. Jak poradziłam sobie w tym roku, co wybrałam i dlaczego ZNOWU coś wybrałam? Zapraszam na posta. 


Proszę księdza - zgrzeszyłam. Miałam wziąć maksymalnie dwie, wzięłam cztery. No dobra - pięć. No i usuwacz do skórek (nie liczy się!). W gwoli wyjaśnienia, chciałam zwrócić uwagę na to, że wzięłam rzeczy, które w zasadzie zaplanowałam, a już na pewno zużyję i to zużyję z radością. Mając na uwadze, że jeszcze nie wydenkowałam zapasów z kwietnia i maja - miałam na ramionach diabełka i aniołka i powiedzieli mi chyba całkiem znośnie. Wzięłam (tylko?) sprawdzone rozwiązania.

Nie mogłam odpuścić sobie słynnych pomadek Bourjois Rouge Edition Velvet. Wcześniej posiadałam odcienie Beau Brun, Ole Flamingo i Fuchsia perche - ta ostatnia w wersji Aqua Laque. Każda zachwycała mnie i zachwyca nadal swoją trwałością, formułą i kolorami naturalnie. Są niezastąpione, tytanowe, nie do zdarcia, najlepsze. Zdjęcia pochodzą ze strony producenta.

Bourjois Rouge Edition Velvet - 06 Ping Pong 
To piękna fuksja w której dominuje fiolet. Wyrazista, przyciągająca spojrzenie i jedyna w swoim rodzaju. "Robi" makijaż całej twarzy. Chodziłam dziś w niej większość dnia - przetrwała wszystko jak najlepsza kumpela.

 Bourjois Rouge Edition Velvet - 09 Happy Nude Year

 
Z nudziakami nigdy nie wie, o nie wie się... Czy jakoś tak. Tutaj mamy co czynienia z beżo-różem w ciepłej tonacji. Chyba nie będzie moim ulubionym, ale zdecydowanie wielu osobom będzie pasował.


Bourjois Rouge Edition Velvet -11 So Hap'pink
Różowy nudziak - takie lubię najbardziej. Chodź zazwyczaj noszę się dosyć mrocznie, przekonałam się o jednym - różowy nudziak pasuje zawsze i wszędzie.


Bourjois Rouge Edition Velvet Aqua Laque - 08 Babe Idole

Gdybym miała tą pomadkę określić jednym słowem określiłabym - zabawna. Zarówno Babe Idole jak i moja poprzednia fuksja, Aqua Laque w swojej formule mają kolor "bazowy" i "błyszczący". Ten bazowy utrzymuje się bardzo długo na ustach, błysk natomiast szybko się ściera. W przypadku Babe Idole w bazie jest pomarańczowo-koralowy odcień, natomiast za błysk odpowiada dosyć jasny róż. Ciekawy efekt, nie powiem.


Bourjois Color Boost - 07 Proudly Naked


Dumnie naga, a jak! To był nieprzemyślany delikwent. Miałam natomiast ochotę na "jakąś" pomadkę w kredce po niezbyt dobrych doświadczeniach ze starą serią firmy Bell. Miałam ją na ustach w domu tylko przez 10 minut, ale powiem Wam jedno - będzie hit. Nawilżająco-błyszcząco-kolorowy hit na co dzień.

O usuwaczu skórek od Sally Hansen nie nie piszę, bo jak wspomniałam - nie liczy się :)


To jak tam Panie, trzymacie się dzielnie, czy przetrwaniacie majątek?



16 komentarzy:

  1. Mmmm... Grzeczne dziewczynki idą do nieba, niegrzeczne idą tam, gdzie chcą. Nie wiem jak rozlicza sie grzechy kosmetyczne... Ha! A ja nic. Nic. Taka jestem twarda. Ale to tylko dlatego, że w Rossie stało przy promocji tyle wygłodniałych kobiet, że uciekłam z krzykiem w duszy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zuch dziewczyna, nie dałaś się systemowi :) Grzechy kosmetyczne, to co najwyżej grzeszki i uznajmy, że nie liczą się ;) A co do wygłodniałych samic - w Rossmanach najlepiej pojawiać się o ekstremalnie nieprzystępnych porach, jesli się ma taką możliwość, w stylu wcześnie rano lub "wszyscy na obiedzie" - gwarantuje to trochę mniej harpii na metr kwadratowy ;)

      Usuń
  2. Gdybym miała u siebie szafe Bourjois na bank zrobiłabym spore zakupy, bardzo kuszą mnie ich produkty do ust :D

    OdpowiedzUsuń
  3. U mnie produkty Bourjois królują :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Odpowiedzi
    1. Nie wiem do końca co lubisz, ale jeśli mogę coś zasugerować, to gdybym miała wybierać pomiędzy Ole Flamingo, a Ping Pong wybrałabym teraz Ping Pong. Ole Flamingo jest naprawdę mocno żarówiaste, do tego stopnia, że jestem niemal pewna, że świeci w ciemności :P Ukrywa wszystko za swoim kolorem - nagle masz tylko usta i nic więcej :D A Ping Pong, hm... Niby jest dalej intensywny, ale jakiś taki bardziej wdzięczny do noszenia. A różnica pomiędzy tymi odcieniami nie jest duża ;)

      Usuń
  5. Cieszę się że w moim Rossmannie nie ma szafy Bourjois ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest taka sytuacja z której nie wiadomo czy się cieszyć czy jednak nie :D Może tak - portfel na pewno jest zadowolony z Twojego stanu rzeczy ;)

      Usuń
  6. uwielbiam bourjois jednak tym razem postawiłam na tanie produkty Wibo :) oszczędzam na ostatni etap promocji czyli twarz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, na twarz warto oszczędzać :) Ja środkowy etap na 99% pominę i też coś jeszcze "chapnę" na twarzowej odsłonie promocji ;)

      Usuń
  7. Ja jeeeeszcze nic nie upolowałam ;P Mój portfel jeszcze się cieszy objętością ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój z kolei krzyczy "kochana, co Ty mi najlepszego zrobiłaś" :( :P A ja mu mówię, że kocham go takim jaki jest, ale nie obraziłabym się, gdyby trochę "przytył" :P

      Usuń
  8. Widziałam ta promocję w tv, szkoda że u mnie za granicą nie ma Rossmana ani takich promocji :(
    Co do twoich zakupów to szał :D bardzo fajne rzeczy! Miałam już kilka kosmetyków z Bourjois i zawsze są dobre!
    Pozdrawiam i zapraszam Cię również do mnie: www.homemade-stories.blogspot.be

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie oglądam TV, ale blogosfera zaatakowała odpowiednio wcześniej, więc wiedziałam co się szykuje :P Belgia? Pewnie macie dużo różnych innych fajnych drogerii i promocji ;)

      Usuń