wtorek, 6 października 2015

Zapachy męskie + wyjątkowe unisexy ||| Armani, Kenzo, Str8, Comme Des Garcons i inne

Po zapachach typowo damskich, przyszedł czas na typowo męskie i unisexy. Równouprawnienie, gender, wiecie, te sprawy.





Na rynku jest dużo ładnych poprawnych męskich perfum, które nie pachną niczym szczególnym - są dezodorantowe, płynopogoleniowe czy po prostu żelopodprysznicowe. Nuda, nuda i jeszcze raz nuda. I nie dajcie się zwieść efekciarskimi flakonami w stylu Pacco Rabbane One! Jeszcze gorzej, kiedy mają woń, jak ja to nazywam, zardzewiałej blachy, która teoretycznie ma dodać pazura, a w praktyce sprawia tyle tylko, że nie możemy z delikwentem ów psikniętym wytrzymać jednej świdrująco-alkoholowej minuty w windzie.

Nie jestem żadną ekspertką od zapachów, choć znam ich sporo, a już na pewno nie jestem ekspertką od zapachów męskich. Jednak jakieś zdanie w tej materii sobie wyroiłam, więc zapraszam do lektury.



ARMANI - AQUA DI GIO


Morski, świeży, ale i zdecydowany zapach. Jeśli Aqua Di Gio były mitycznym bogiem - byłyby Posejdonem! O ile w zapachach damskich nie lubię za bardzo wodnych nut (Cool Water Davidoff albo Light Blue D&G, to dla mnie przeżytek nastoletnich lat), w męskich mam wrażenie, że dodają facetowi wdzięku. Mężczyzna dalej ma jaja, ale te jaja są podane w niezwykle szlachetnej formie (?). Czujesz ten zapach i wiesz z kim masz do czynienia - czujesz, że możesz mu zaufać, zrobić z nim skok na bank, ale wiesz też, że dostosuje się jak powiesz, że chcesz iść na kółku różańcowe. Delikatny, ale podkreśla te wszystkie cechy męskie, które przynajmniej ja lubię: czułość, empatię, spontaniczność, ale i zdecydowanie.

KENZO - POUR HOMME


Jakież było moje zdziwienie, gdy poznałam ten zapach. Jest daleki od typowo męskich nut w stylu wody po goleniu Brutal. Myślę, że tak mógłby pachnieć męski elf. I zanim pomyślicie, że kręcą mnie ostatnie cioty, muszę wyprowadzić Was z błędu. To dalej zapach męski, ale tak bardzo szlachetny, jak tylko szlachetny może być mężczyzna bliski naturze. Elf spotyka w nim wikinga, wojownika! Dużo ziół, las iglasty, leśna polana, leśna polana na klifie nad morzem, Irlandia, Celci, takie klimaty. Super.


ZARA - RÓŻNE ZAPACHY


Podobnie jak w przypadku kobiecych zapachów, Zary męskie są ładne. Podejdą każdemu, każdy znajdzie coś dla siebie. Nie pachną tanią wodą z sieciówki, coś tam jest w nich szczególnego, coś co je wyróżnia od dezodrantu w stylu Addidasa. Niestety nie jestem w stanie podać konkretnych rodzajów, ale pamiętam, że są przyzwoite. Zdaje się, że w odmętach pamięci majaczy mi wysoki, smukły flakon z żółtawą cieczą. I nie - nie mówimy o sikach.


STR8 - ZIELONY, CZARNY I EWENTUALNIE NIEBIESKI


Znajomość, która zakręci się w nozdrzach, intensywna myśl, która pojawia się i znika. Takie są te zapachy. Niby nie dają ogromnej projekcji, ale lubią się przypomnieć w mglistych wspomnieniach. Plusem jest niska cena. Plusem i minusem równocześnie jest duża dostępność (a co za tym idzie powszechność) i duża ilość zapachów tej marki. Dla początkujących - śmiało polecam. Na pewno lepsze niż Playboye i inne takie.


YVES ROCHER - AMBRE NOIR


Producent mówi, że to męski zapach, ale moim zdaniem to unisex, bo lubię go też czasem na sobie w formie zapachowej ekstrawaganckiej lekko wariacji. Tytoń i ciepłe nuty korzenne. Taki jesienny, dla bardziej zdecydowanego drwala. Takiego z rysą na przeszłości. Heh, gdybym dodała "takiego jak ja" dodałabym gwóźdź do trumny swojej kobiecości. Rzadko go używam, ale używam.

Idąc dalej w w klimaty unisexowe, nakręciło mnie ostatnio na kadziła. Ale tak strasznie i okropnie.
W jednym z krakowskich sklepów z naturalnymi produktami wąchałam perfumy w kremie Nag Champa. Spodobał mi się, ale czegoś mu brakowało. Ekspedientka zapewniła, że podobno wersja w olejku jest lepsza. Olejku nie uraczyłam jednak. A ja zapragnęłam kadzideł natychmiast. Kadzideł jednak mniej indyjskich, bardziej klasztornych i wykwintnych. I w ten oto sposób trafiłam w internecie na poniższe unisexy z niszowych firm, które, cholera jasna, muszę mieć.


JOVOY PARIS - LA LITURGIE DES HEURES dla kobiet i mężczyzn


Liturgia godzin - uważam, że to świetna nazwa dla perfum o "kościelnej nucie". Pozwólcie, że w jego sprawie oddam głos bluberry na fragrantica.pl:
"Są to kolejne perfumy, których powąchanie stawia mi przed oczyma gotową wizualizację, a co za tym idzie, przynosi tę porcję grafomaństwa, za które z góry przepraszam, ale inaczej chyba nie dam rady opisać tego nastroju ...Jest późny wieczór. W klasztornej kaplicy, w której ucichły już śpiewy i wygaszono główne światła, kilka sióstr zakonnych czuwa, w ciszy kontemplując i odmawiając modlitwy brewiarzowe przed ołtarzem. Na zewnątrz hula wiatr i śnieżyca, ale do kaplicy w krypcie nie docierają żadne dźwięki. W środku jest stosunkowo ciepło i przytulnie; nic nie jest w stanie zmącić idealnego skupienia, nawet od czasu do czasu syczące świece, które oprócz małej lampki przy tabernakulum są jedynym źródłem światła widzialnego; Światło pochodzi bowiem skądinąd i one, zakonnice, dobrze o tym wiedzą. W powietrzu czuć jeszcze zapach kadzidła, które paliło się tu podczas ostatniego nabożeństwa wieczornego, ale nie jest ono gorzkie, świdrujące, migrenogenne czy kwaśne, jak to z Full Incense i Avignon. Jest takie, jakie miałabym ochotę poczuć na sobie jeszcze po wyjściu z kościoła."
Cóż mogę powiedzieć? Amen.


JAMES HEELEY - CARDINAL dla kobiet i mężczyzn


Podobno lżejsza wersja zapachu podanego powyżej. I kolejna świetnie pasująca nazwa! Muszę go wypróbować, po prostu muszę.


COMME DES GARCONS SERIES 3 INCENSE: ZAGORSK COMME DES GARCONS dla kobiet i mężczyzn


A gdyby tak kaplicę postawić w lesie? Drewniana, okadzona kaplica, otoczona żywicą, sosnami i innymi drzewami iglakowatymi. Cóż, chyba wiem na kogo wypadło, na kogo bęc.



Dziewczyny, a jakie Wy lubicie zapachy męskie czy unisexy? A może nie lubicie unisexów, tylko kobiece zapachy? Znacie i lubicie któryś z tych, które tu zaserwowałam?

8 komentarzy:

  1. Ha zapahy męsko męskie mam generalnie w pięcie. Podobnie jak unisexy... Mam alergię na to słowo... Synonim - karampuk, a ja jakoś w karampuku chyba się nie poczuję. Nie przepadam też za typowymi kobiecymi pachnidłami w stylu kwiatuszki, dupuszki, owocki etc. Kocham damskie perfumy ale z męską mocną nutą typu Black Orchid Toma Forda, lub nieco zgniłe śmierduchy czyli najcudniejsza "na bagnach" Habanita Mollinarda:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poczytałam sobie troszkę o perfumach o których wspomniałaś, bo nie znam tych zapachów i bardzo mnie zaciekawiło, że w przypadku Habanity panie, które go opisują w internecie, lubią używać określenia "wiedźmowaty" :) A ja też lubię takie czarownice! Myślę, że kiedyś się "dopróbkuję" ;)

      Usuń
  2. Niestety nie znam żadnego z zapachów, ale bardzo mnie nimi zaciekawiłaś :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mi się bardzo podobają męskie zapachy od Kenzo ;3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie znam żadnego innego oprócz tego tam u góry, ale wole na chwilę obecną chyba inne, np. właśnie Aqua Di Gio albo Black XXS w wersji męskiej ;-F

      Usuń
  4. Witam, Obecnie, podział zapachów "męskich" na kategorie nie ma najmniejszego sensu:D 99% z obecnie powstających (oraz znacząca część tych starszych) zapachów "dla mężczyzn" swobodnie można polecić Paniom: Mugler Tonka, Dior Homme i Homme Intense, Montblanc Individuel, Bentley for men, Nautica Voyage... i tak przez godzinę:D Życzę owocnego testowania:D Pozdrawiam:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się ;) Chociaż dalej jest sporo pań, które uważa, że by męskich zapachów nie dotknęło ;)

      Usuń